Test porównawczy obiektywów 50/1.4 do aparatów Canon

20140423_112914qq

W dniu wczorajszym otrzymaliśmy do testów obiektyw Sigma 50/1.4 serii A. Ponieważ testów jako takich tego obiektywu jest w sieci sporo (a będzie więcej), pokusiliśmy się o wykonanie testu porównawczego. Moim zdaniem taki test jest najbardziej obrazowy, ponieważ możemy zestawić obok siebie efekty pracy urządzeń optycznych oraz odnieść się w komentarzu do testów „pomiarowych” które możemy znaleźć w sieci. Do tej pory nie spotkałem się z testem porównawczym, opatrzonym dobrym komentarzem. Z tego powodu pokusiłem się sam o jego wykonanie. Procedura testowa wyglądała następująco. Wykorzystano:

Aparat EOS 6D
Obiektyw Sigma 50/1.4 A
Obiektyw Sigma 50/1.4 EX – starsza wersja
Obiektyw Canon 50/1.2 L
Obiektyw Canon 50/1.4

obiektywy bez filtrów UV, z założonymi osłonami.

Aparat umocowano na statywie. Dla wszystkich obiektywów blokowano ekspozycję względem danej sceny, pilnując by nie było różnicy w pomiarze. Musiał on być prawidłowy dla każdej klatki z dokładnością zero EV pomiaru aparatu. Zablokowano parametry typu ISO, WB oraz inne, w taki sposób by nie wpływały one na różnice pomiędzy testowymi zdjęciami. Dla każdego obiektywu przeprowadzono wielokrotne ogniskowanie na ten sam punkt, przeogniskowując obiektyw przez mniej więcej 1/3 zakresu. Przeostrzanie miało na celu wyeliminowanie ewentualnych błędów układu AF. Po przeogniskowaniu ostrość blokowano dla serii przysłon. Zdjęcia zarejestrowano w formacie CR2 i „wywołano” na tych samych ustawieniach programu Digital Photo Professional. Wszystkie parametry testu były identyczne, za wyjątkiem rodzaju obiektywu oraz drobnych różnic pogodowych. Ponieważ niebo było bezchmurne a pomiar przeprowadzany szybko, można stwierdzić, że nie mają one żadnego wpływu na wynik testu. Każdym obiektywem wykonano zdjęcia w serii przy przesłonach 1.4, 2.8, 5.6 i 8. Celem testu było ukazanie różnic w obrazie między obiektywami oraz różnic w pracy systemu AF przy wykorzystaniu konkretnego obiektywu. Zdjęcia w serii F8 odrzucono, ze względu na powtarzalność w stosunku do serii 5.6. Poniżej wyniki testu wraz z komentarzem. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo zdjęcia z Canonów różnią się od zdjęć z Sigm kontrastem. Nie jest to kwestia ekspozycji, gdyż ta była identyczna.

Dla większości użytkowników, najbardziej interesujący będzie zakres przysłon 1.4 czyli dla 3 obiektywów maksymalny otwór względny przysłony. Celowo nie porównywałem przysłony 1.2 dla Canon’owskiej „Elki” gdyż nie ma to specjalnie sensu. Ponadto wiadomym jest, że jakość obrazu będzie gorsza od F1.4. Poniżej zdjęcia opatrzone adnotacją.

Seria 1 dla 1.4
W przypadku Canon’a 1.4 ostrość faktycznie tak wygląda. Jest to centrum kadru i nie jest to pomyłka układu AF. W tych warunkach test ujawnił wszystkie wady tego obiektywu. Potwierdza to test na portalu optyczne, gdzie zapisano wnioski: „wyraźna „miękkość” obrazu dla przysłony f/1.4″. Nie ma się co dziwić, ten obiektyw ma zaledwie 20 linii rozdzielczości przy F1.4 w centrum kadru. Pozostałe obiektywy, zgodnie z tym co pokazują testy na portalu optyczne, dawały znacznie lepszej ostrości obraz. Dla Canona F1.2 L było to około 28 linii, podobnie Sigma EX około 28 linii. Nie do przecenienia są tutaj możliwości Sigmy A – 35 linii – i to widać.

Update informacji po publikacji artykułu – mam w wiele uwag pod tytułem: mój Canon nie jest taki mydlany, jest ostry. Być może jest takie wrażenie. Mamy tu zestawienie dwóch czynników – duża rozpiętość tonalna i ostre świtało boczne. To bezlitośnie wyciąga wszystkie wady optyki. Przy serii 3 jest już jak widać bardzo przyzwoicie. Różnicę widać tak na prawdę przy zestawieniu zdjęć z różnych instrumentów, stąd test porównawczy. Czasami jest ona kolosalna, czasami delikatna, można to jednak ocenić tylko przy zestawieniu. Zwracam uwagę – ten obiektyw ma rozdzielczość ledwo 21 linii przy F1.4. Kontrast czasami podnosi wrażenie ostrości.

Druga uwaga jest taka: Sigma A wygląda gorzej na tym zdjęciu niż EX a nie powinna. Faktycznie,  można odnieść takie wrażenie, proszę jednak zwrócić uwagę na rozkład głębi ostrości oraz bliki z wnętrza kwiatka. Po pierwsze, jest zdecydowanie więcej detalu w serii A, po drugie ostrość jest przesunięta nieco do przodu. Co jest zjawiskiem normalnym, losowym. Kluczem do właściwej oceny zdjęcia jest nie zgrubna ocena czy coś jest ostre czy mniej ostre, ale zrozumienie tego na co patrzymy na zdjęciu i jaka jest przyczyna takiego a nie innego efektu. Dlatego wykonujemy całą serię zdjęć i na jej podstawie wyciągamy właściwe wnioski. Nie ustrzeżemy się przed pewnymi błędami, dlatego badamy czynnik powtarzalny głęboko rozumiejąc zasady działania instrumentu, który trzymamy w ręce. Na tym zdjęciu obserwujemy detal i rozpiętość tonalną – zobacz na wnętrze kwiatka. W razie wątpliwości odwołujemy się do wartości pomierzonych laboratoryjnie i tym samym wykluczamy błędy.

Seria 2 dla 1.4
Na tym mało kontrastowym ujęciu (w centrum) zdecydowanie najlepiej wypadają sigma A oraz Canon 1.2 L. Widać też rozbieżność w pomiarze AF, stara Sigma wypadła tutaj najgorzej.

Seria 3 dla 1.4
Na tej próbce widać, że wszystkie obiektywy radzą sobie dobrze z ostrzeniem na kontrastowe przedmioty. Widać również poziom aberracji chromatycznej i sferycznej. Proszę zwrócić uwagę na zielonkawe oraz fioletowe obwódki. Sigma A ma je najmniejsze – to olbrzymi plus. Co ciekawe, w tych warunkach zdjęcie z Canon 1.2 L wyszło najgorzej pod względem kontrastu. W mojej ocenie „sukcesem” kontrastu Canona 1.4 jest właśnie aberracja chromatyczna, która podniosła optycznie kontrastowość ujęcia. Nie sposób nie zwrócić uwagi, na świetnie oddany szczegół dolnych partii szczebelków płotu w obu Sigmach. Widać też to, o czym pisałem na początku: zdjęcia z Canona są jaśniejsze, mniej kontrastowe. Proszę zwrócić uwagę na drugi plan zdjęć. Proszę również zwrócić uwagę na idealny rozkład głębi ostrości dla wszystkich obiektywów. Świadczy to nie tylko o staranności wykonania testu ale i potwierdza, że dla danej przesłony i odległości ostrzenia, rozkład głębi ostrości będzie praktycznie identyczny.

Seria 4 dla 1.4
To zdjęcie z bocznym światłem w zasadzie nie wymaga komentarza. „Poległy” wszystkie obiektywy poza Sigmą A, szczególnie na brzegu kadru. Proszę zwrócić uwagę na kontrast ogólny zdjęcia. W przypadku Sigm jest on zdecydowanie przyjemniejszy, zwracam też uwagę na ciepłe oddanie barw przy obiektywach Sigma

Seria 5 dla 1.4
Tutaj mamy trudną sytuację zdjęciową, szczególnie jeśli chodzi o rozpiętość tonalną fotografowanej sceny. Na zdjęciu powiększyłem dwa newralgiczne punkty: punkt ostrzenia oraz brzeg kadru. Przy brzegu kadru zwracam uwagę na kontrast trawy i buta krasnala. W centrum proszę zwrócić uwagę na nos krasnala – drobne detale uwidaczniają się praktycznie tylko przy Sigmie A.

Seria 6 dla 1.4
Ta seria jest najciekawsza. Lewy górny róg kadru w przypadku Sigm jest bardzo przyciemniony. Nie jest to winietowanie, ponieważ według testów, obiektywy Sigmy winietują niewiele, prawie dwa razy mniej, niż ich Canon’owskie odpowiedniki. Test powinien pokazać, że Canon’y winietują zdecydowanie bardziej. Korekta winietowania była wyłączona w aparacie, ale nie wykluczam  ingerencji oprogramowania Canon’a poza wiedzą użytkownika, w przypadku fotografowania obiektywami systemowymi. Tylko tak mogę wytłumaczyć taką różnice w zdjęciach. Nie zmienia to faktu, że ostrość, kontrast i jakość detalu, w przypadku obu Sigm pozostawia daleko w tyle oba instrumenty Canona. Szczególnie na brzegu kadru. Proszę zwrócić uwagę na poprawność geometryczną w przypadku Sigmy A – jest wzorcowa. Zwracamy uwagę: centrum kadru – aberracje na antenie, na pozostałych zdjęciach ostrość oraz kontrast.

Seria 7 dla 1.4
Tutaj, tak jak w przypadku poprzedniego kadru, zwracamy uwagę na kontrast, ostrość i aberracje chromatyczne. Aberracje – rama roweru, siodełko i szprychy. Te jasne obwódki to aberracje sferyczne – widać je na szprychach i na siodełku. To zdjęcie wykonywano praktycznie pod słońce. Zestawiając je z serią 4 można wysnuć wniosek, że jakość pracy obu obiektywów Canona, pod światło, mimo założonych osłon pozostawia wiele do życzenia.

Seria 7 dla 1.4
Tu zwracamy uwagę na jakość detalu oraz aberrację.

Seria 8 dla 1.4
Jak wyżej, jakość detalu, aberracje oraz poprawność geometryczna. Poprawność geometryczną widać po brzegu kadru. Według testów najmniejszą dystorsję ma Sigma A i tak też to wygląda na zdjęciach.

Poniżej porównanie różnic w dystorsji między Sigmą A a Canon L. Różnica jest znaczna, co widać.

Untitled1

Seria 9 dla 1.4
Tutaj ostatnia seria, skupiłem się głównie na pokazaniu brzegu kadru oraz środka. Na początku myślałem, że w przypadku obiektywów Canona nie trafiły one po prostu w punkt. Powtórzyłem później test na innym egzemplarzu obiektywu klasy „L”, wynik był taki sam. Muszę zakładać, że gdzieś tutaj popełniłem błąd. Nie mam pomysłu, co może być powodem aż tak dużej nieostrości w centrum kadru. Patrząc na jego brzeg wszystko wydaje się być w porządku. Sigmy zachowały się bardzo równo. Warunki zdjęciowe były wręcz idealne.

Poniżej wklejam serie zdjęć dla przesłon 2.8 i 5.6, dodałem kilka wycinków, które wydały mi się interesujące. Nie robię do nich opisu, jeśli ktoś przeczytał komentarz do serii powyżej wie czego szukać. Mam nadzieję, że mój test pozwoli wyciągnąć wiele ciekawych wniosków, nie tylko dla mnie. Moje wnioski zamieszczam poniżej zdjęć.

Serie dla przysłon 2.8

         

Serie dla przysłon 5.6 w osobnych kadrach

                           

Moje konkluzje są następujące: obie Sigmy dają zdecydowanie bardziej kontrastowy obraz niż Canon’y. Charakteryzują się też ciepłym odcieniem zdjęć oraz większą ilością detalu w światłach. Sigma 50 serii A jest bezkonkurencyjna pod względem jakości odwzorowania. Daje obraz pięknie nasycony, nawet przy scenach o szerokiej rozpiętości tonalnej. Co więcej, aberracje jakie można zaobserwować zredukowane są praktycznie do minimum. W połączeniu z przyjemnym bokeh jest to fakt nie do przecenienia, szczególnie dla miłośników kreowania plastyką obiektywu. Na dzień dzisiejszy nie mam żadnych zastrzeżeń do współpracy tego modelu z aparatami Canon. Autofocus zachowuje się doskonale i odnoszę wrażenie, że trafia lepiej niż Canon’owska „Elka”. Są to moje subiektywne odczucia. Nie sądzę by była to kwestia tego konkretnego egzemplarza, aczkolwiek może się tak zdarzyć. Więcej będę w stanie napisać po wprowadzeniu tego modelu do regularnej sprzedaży i zebraniu opinii od klientów.

Starszy Sigmowski obiektyw pozostaje daleko w tyle za nowym produktem tej marki. Niemniej jednak idzie „łeb w łeb” z Canonowską „Elką” 1.2 jeśli chodzi o rozdzielczość oraz jakość w centrum kadru, powyżej przesłony 2.8. Przy przesłonie 5.6 „Elka”, według testów, powinna być ostrzejsza o najmniej 8 linii na mm. Niestety nie potwierdzam tego faktu, badałem po dwa różne egzemplarze tych obiektywów i wyniki były podobne. Obiektywy są co najwyżej równe w tym zakresie przesłon. Do tego dochodzi fakt, prawdopodobnie wymuszonego, redukowania przez oprogramowanie Canona winiety przy 1.2 L. Według wszystkich testów jakie przeglądałem, winietowanie osiąga w tym obiektywie wartość nawet 2EV. Jest to około dwa razy więcej niż Sigma, jednak absolutnie nie widać tego na zdjęciach, mimo wyłączonej korekty winietowania. Stąd takie a nie inne wnioski.

Odnośnie starego modelu Sigmy należy się kilka słów. Mówi się, że obiektyw ten rożnie współpracuje z Canonami. Kiedyś ten problem był bardzo widoczny, teraz przeważnie klient biorący u nas obiektyw do sprawdzenia, zostaje przy pierwszym egzemplarzu. Czasami zdarza się, że trzeba przebrać dwa lub trzy egzemplarze, jednak wyniki zwykle są tak podobne, że trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Według danych serwisu mniej niż 1% sprzedanych egzemplarzy tego modelu wraca na kalibrację. Według naszych danych jest tego nieco więcej, odsiewamy to na miejscu w sklepie gdzie dajemy inny egzemplarz. Sporadycznie zdarzają się przypadki, że żaden z egzemplarzy jakie posiadamy, nie ostrzy poprawie z aparatem klienta. Mieliśmy dwa takie przypadki. Należy jednak jasno zauważyć, że są to przypadki marginalne, statystycznie mało znaczące, które jednak są doskonale widoczne na forach internetowych. Są opiniotwórcze, jednak w naszej rozsądnej ocenie, nie są to przypadki nagminne i możemy sobie z nimi łatwo poradzić oszczędzając stresu kupującym. Mit napędzają również odsprzedawane egzemplarze (czyli z drugiej ręki) krążące po rynku oraz sprzedawcy, którzy zamiast wadliwe szkło odesłać do dystrybutora, oferują je dalej dla klienta. Dotyczy się to również szkieł systemowych, choć o tym słychać mniej – przecież Canon nie może być winny, że nie działa z Canonem – ciężko to komuś przyjąć. A Sigma czy Tamron i owszem – bo to „podróbka”. Pomijam już „fakty z życia wzięte”, na przykład – testowanie ostrości na „dyndającym” na wietrze kwiatku i wylewanie żalu na forach, że nie ostrzy jak powinien, bo powinien.

Canon 50/1.2 L. Trudno tu nie mówić o cenie. Za około 0,35 EV trzeba słono zapłacić. Czy warto? Pewnie czasami tak. Niech każdy zadecyduje sam. Mnie osobiście ten obiektyw bardzo podoba się ze względu na kulturę pracy i wygląd. Niestety nie zachwycił mnie ani celnością AF ani jakością obrazu. Wielu ceni go za plastykę, przykro mi ale mnie jakoś nie urzekła. Zapewne kwestia gustu. Ja nie zapłacił bym tyle pieniędzy za taką jakość.

Update informacji po publikacji artykułu – bardzo dziękuję za uwagi. Zamieszczam jedną interesującą:  „ja mam tylko taką uwagę: 50L absolutnie nie nadaje się do fotografowania bloków na f/1,4 – ani kwiatków z bliska… przyznaję – to trudny obiektyw, ma swoje humory i ogólnie wymaga cierpliwości. Fotografowie na tej grupie lubią paralele z branży motoryzacyjnej, więc tylko napiszę, że to mniej więcej tak, jakby kupić sportowe auto i mieć zastrzeżenia do twardości zawieszenia, szczególnie na polskich drogach.”

Przyznaję tak jest. Jednak to test porównawczy, mający pokazać różnice miedzy instrumentami. I tylko tak należy go traktować.

Zdjęcia z 50/1.4 USM Canona mówią same za siebie, podobnie jak testy. Mimo, że to najtańszy z czterech obiektywów, pozostaje po nim wrażenie fotografowania przez denko od butelki przy przesłonie poniżej 2.8. Nie dla każdego priorytetem jest jednak przesłona 1.4. Od 2.0 prezentuje się on bardzo przyzwoicie więc na pewno ktoś go doceni, nawet przez pryzmat ceny. Nie uważam, by jasny obiektyw kupowało się „nie po to by go przymykać”. Mówią tak ludzie, którzy wykorzystują plastykę małych przysłon do tworzenia efektów artystycznych lub faktycznie potrzebują mieć „zapas światła”. Choć w przypadku aparatów obecnie produkowanych, dobrym ekwiwalentem bywa ISO.
Trzeba pamiętać, że obiektyw ten jest bardzo ostry w optymalnym zakresie pracy przysłon, co widać po wykresach MTF. Wystarczy go więc tylko lekko przymknąć by cieszyć się jakością za rozsądną cenę. A sprzęt wybierać pod potrzeby.

Update informacji po publikacji artykułu – przyczyny nieostrości dobrze opisuje Ken Rockwell:
„Veiled in the center from spherical aberration. Blurry in the corners from coma. Under all the contrast-robbing haze, there is a core of a sharp image.”

Tłumaczenie dosłowne:
Centrum przesłania aberracja sferyczna. Za rozmycie na brzegach odpowiada koma. Pod całą tą poświatą, która kradnie kontrast jest rdzeń ostrego obrazu.

Na koniec kilka słów o nowym modelu Sigmy. Już w dniu premiery stał się legendą i bezdyskusyjnie zasługuje na takie miano. Pamiętam, gdy w zeszłym roku spotkałem się z Panem Kazuto Yamaki, CEO Sigmy. Określił on wtedy jasno kierunek w którym będą podążać nowe produkty tej marki. Bezkompromisowe niwelowanie wad optycznych obiektywów, jakość obrazu i perfekcyjna jakość wykonania. I muszę powiedzieć, że kolejny instrument optyczny jaki wypuścili na rynek spełnia te założenia.

Podaję poniżej linki do testów technicznych instrumentów jakie miałem przyjemność porównywać:

Obiektyw Sigma 50/1.4 A
Obiektyw Sigma 50/1.4 EX – starsza wersja
Obiektyw Canon 50/1.2 L
Obiektyw Canon 50/1.4

Link do plansz porównawczych.
Porównanie parametrów.
Dobry test.

Ten wpis został opublikowany w kategorii testy i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.