Styczniowy re’start bloga

Nie da się ukryć, że mimo ogromnej jak na tak niewielki i młody blog popularności, zaniedbaliśmy tworze nie wpisów. Powód jest jak najbardziej przyziemny – brak czasu determinowany koniecznością poświęcania go indywidualnie klientom w trakcie pracy. Nie oznacza to jednak, że brakuje nam czasu na nasze pasje po niej. Fotografia na pewno do nich należy, podobnie jak ostatnio odkryta przez mnie jej dziedzina – filmowanie i fotografowanie z powietrza za pomocą dronów. Wiem, że wiele osób czyta co piszę tutaj, nie będę obiecywał, że z okazji nowego roku wpisów będzie więcej. Postaram się uzupełniać je, głównie z tego powodu, że stanową materiał instruktażowy i odpowiedzi na powtarzające się wciąż pytania. Dzisiaj materiał z noworocznego wyjazdu na hel.

Powyższe zdjęcie powstało przy słabej „pogodzie fotograficznej”, ma jednak swój urok. Zawdzięcza go technice w jakiej zostało wykonane. Oczywiście jest to długa ekspozycja za pomocą filtru szarego o gęstości ND1000, czyli około 10 działek przesłony. Użyłem tutaj filtru Hoya dodatkowo skręconego z polaryzatorem, by zredukować odblaski na wodzie. Polaryzator przy krajobrazie z wodą jest obowiązkowy. Czas naświetlania wynosił około 25 sekund. Wykonałem w sumie 4 ekspozycje by wybrać najlepsze. Oczywiście zdjęcie zostało przetworzone cyfrowo i dość mocno podmalowane by odpowiednio położyć światło, którego jak by nie patrzeć prawie na zdjęciu nie było.

Drugie zdjęcie powstało podobną techniką, jednak dodano dodatkowe elementy. Dzięki umieszczeniu aparatu na statywie, mogłem wykonać wielokrotną ekspozycję tego samego kadru, na rożnych czasach naświetlania. Dlatego mogłem uchwycić zarówno spokój rozmazanej wody jak i biczujące falochron morze. Po nałożeniu obrazów na siebie, wymaskowałem ostre fale by nadać scenie nieco dynamiki. Oczywiście wszystko wycieniowałem metodą „dodge and burn” i nałożyłem efekt Vintage.

Poniżej oba zdjęcia przed obróbką, wywołane tylko w programie ViewNX. Użyłem aparatu Nikon D600, obiektywu Sigma 50/1.4 A, przesłona około F22.

Poniżej zamieszczam pozostałe zdjęcia z wyjazdu. Hel o tej porze roku nie jest zbyt przyjazny dla spacerowiczów, jest zimny, szary oraz wyludniony. Jak widać jednak można znaleźć kilka ciekawych motywów i sfotografować je, zamiast narzekać na pogodę :)

Na motywy wprowadziłem mój ulubiony efekt vintage by nieco ocieplić kadry. Z całą pewnością powstałe obrazy nie można nazwać wybitnymi, dobrze jednak oddają charakter miejsca, które odwiedziłem. Niewątpliwą przyjemnością była praca z bardzo jasnym, stało ogniskowym obiektywem. Wymagał sporo skupienia nad kadrem, jednak dał dużo satysfakcji i świetny detal.

Ten wpis został opublikowany w kategorii nasze pasje, nasza praca i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.