Rzucamy lustrzanką w deszczu!

20140409_105352Każdy kto analizuje dogłębnie parametry modelu aparatu jaki zamierza wybrać w końcu trafia na opis jego budowy. W efekcie dowiaduje się, że szkielet aparatu zbudowany jest z plastiku bądź  ze stopu magnezu, czasami jest uszczelniony a czasami nie. Niestety większość osób analizujących te dane podchodzi do tematu jak do analizy testów zderzeniowych, przyjmując, że solidny korpus jest lepszy, więc warto zapłacić. Ale co to znaczy solidny korpus i czy na pewno potrzebujemy jakiś uszczelek?

Ponieważ wiedza jest kluczem do odpowiedzi, zawsze sugeruję by pozyskiwać ją z wielu źródeł by pasowała do rzeczywistości, nie tylko z forów czy informacji katalogowych lub pięknych obrazków na których niczym zbroja Iron Man’a błyszczą się pancerne odlewy stopu magnezowego. Pierwszym z tych źródeł są wszechobecne „krasz testy” dostępne na portalu Youtube. Oto dwa z nich:

Z tych oto filmów dowiemy się, że amatorskie lustrzanki entry level są w stanie przeżyć więcej niż dbający o nie użytkownik jest w stanie zafundować im atrakcji. Mało tego, po tym co autorzy filmu z nimi zrobili, aparaty są w stanie nadal nie tylko działać ale i wyglądać estetycznie. Ten ostatni argument często słyszę od klientów, którzy traktują powierzchnię swojego aparatu niczym lakier samochodu płacząc nad każdą rysą i pęknięciem. Tylko z drugiej strony jak korpus magnezowy ma ochronić plastik który jest nim „oblany”? Pojęcia nie mam.

Zanim przejdę do konkluzji zamieszczę jeszcze jeden film:

Zasadniczo test ten odpowiada na pytanie ile więcej niż amatorski, jest w stanie znieść korpus profesjonalny oraz w jak bardzo ekstremalnych warunkach będzie działać. Bo o to w tym wszystkim chodzi by korpus ten nadal był narzędziem pracy, tak długo jak to jest możliwe, mimo zabójczych dla elektroniki warunków. Pisząc o ekstremalnych warunkach myślę tu o czymś więcej niż o kapuśniaczku wesoło kapiącym na dach polskiej zagrody czy też o upalnej plaży nad polskim morzem. A skoro już o tym mowa – co z uszczelnieniami?

Ręczę każdemu, że korpusy uszczelniane i nieuszczelniane, podobnie jak obiektywy, brudzą się dokładnie tak samo w warunkach w jakich używamy ich w Polsce o ile używamy ich zgodnie z przeznaczeniem. Tak samo je trzeba serwisować, czyścić, wycierać. Uszczelnienie zwiększa prawdopodobieństwo, że korpus w ekstremalnych warunkach nie ulegnie uszkodzeniu przez zalanie czy zawilgocenie. Nic więcej. Akcentuję warunki ekstremalne. Bo ilu posiadaczy nikona D4 w Polsce tapla go w błocie bo musi? 99% moich klientów dba pedantycznie o sprzęt a ew. wypadki to nikły procent zdarzeń.

Pozostaje mi również dodać, że w opisywanej kwestii najbardziej newralgiczną częścią aparatu jest bagnet. Ponieważ w tym miejscu powstaje najwięcej uszkodzeń od upadku (wyłamanie) oraz właśnie tamtędy dostaje się najwięcej brudu. Wymienna optyka jest wspólną cechą wszystkich konstrukcji DSLR, więc jeśli nie zadbamy o to newralgiczne miejsce to na co tam te całe uszczelnienia?

Posiadamy w firmie 3 aparaty testowe, w tym jeden od ponad 10 lat. Oprócz tego użytkujemy aparaty prywatne. Korusy te są w większości nieuszczelniane. Przy normalnym użytkowaniu, które obejmuje również upadki i prace w deszczu, bez specjalnego dbania, aparaty czyścimy raz na rok a jedyną denerwującą przypadłością poeksploatacyjną są pyłki na matówce pod pryzmatem. Nie mają one oczywiście absolutnie żadnego wpływu na obraz,  po prostu nie ma potrzeby tego czyścić. Kwestia estetyki to sprawa wtórna, jak coś się zużywa to musi zmieniać wygląd. Ważne, że działa.

Drodzy kupujący, jeśli więc nie wybieracie się w rejon działań wojennych istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziecie dbali o swoje korpusy na tyle, że poświęcając im minimum uwagi nie zniszczycie ich mimo, że są plastikowe i nie mają uszczelek. No chyba, że chcecie mieć poczucie solidności i bezpieczeństwa – proszę bardzo, marketingowcy już zacierają ręce. Kiedyś zapytałem dystrybutora pewnych plecaków po co ta niewygodna, dodatkowa siatka pod klapą. Odpowiedział: w zasadzie po nic, ale klienci twierdzą, że czują się z nią bezpiecznie.

Konkluzja jest następująca. Jeżeli mówimy o wyborze aparatu w kontekście solidności obudowy jako argumentu, to polecam zastanowić się nad własnym sposobem używania sprzętu, nad potencjalnymi zagrożeniami i tym, co zniesie faktycznie tańsze i lżejsze rozwiązanie. Podobnie z torbami fotograficznymi. Jak widać, gruba, „bezpieczna” torba nie jest potrzebna dla ochrony sprzętu. Może wystarczy ta mniejsza, cieńsza i o połowę lżejsza? To wszystko siedzi w waszej głowie a wiedzę należy czerpać kompleksowo by mieć obiektywny pogląd. A czasami może warto po prostu wykupić ubezpieczanie od nieszczęść.

 

 
Dodano 10.04.2014 przez Ireneusz Zdrowak
 

Dzisiaj otrzymałem ciekawą opinię za pomocą komunikatora facebooka, którą wklejam poniżej:

„Co do plastiku i aparatów… pierwszy raz ten problem się pojawił, gdy porównywano canona 10d z 300d – ten drugi korpus był właśnie z plastiku. Wówczas nie było wielu portali fotograficznych, ale na jednym z pierwszych – oph siedział taki facet Dziechu chyba miał nick, sporo wiedział o sprzęcie i elektronice. Miał bardzo ciekawy argument – z plastiku robione są też kaski budowlane Pisał, że bywa że plastik się ugnie odkształci ale wróci do swojej pozycji, a stop się rozleci. Ciekawe co na to goście od materiałoznawstwa Pozdrawiam.”

Mój komentarz do opinii jest taki. Można z tego wyciągnąć proste wnioski: jeżeli w ogóle mówimy o celowości użycia  obudowy ze stopu metalu to wyłącznie w kontekście odporności na obciążenia statyczne oraz zapewnienia sztywności. Czyli sprowadzamy całość do ekstremalnych warunków pracy o których wspomniałem w tekście. Dodajmy warunków, które w trakcie normalnego użytkowania przez przeciętnego fotografującego, są czysto laboratoryjną teorią. Od siebie mogę dodać tylko, że z korpusu na stopie metali pięknie schodzi farba. Czego dowody postaram się przedstawić w dniu jutrzejszym.

Poniżej obiecane zdjęcia, aparatu Nikon D7000, użytkowanego intensywnie z którego schodzi farba – korpus ze stopu metali. Podobny korpus, tak samo użytkowany, ale plastikowy wygląda o wiele lepiej – jest po prostu „wybłyszczony”.

ze 2014-04-11 o 10.48.51 ze 2014-04-11 o 10.48.58 ze 2014-04-11 o 10.49.10

Ten wpis został opublikowany w kategorii fakty i mity i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.