Jak głupio wydać pieniądze na lustrzankę cyfrową – cz. 2

ze 2014-04-24 o 09.19.54
Do napisania drugiej części artykułu, który ma pomóc w odpowiedzi na pytanie „jak wybierać”, skłoniły mnie dwie rzeczy: olbrzymi odzew na jego pierwszą cześć ze strony internautów (prawie 30 tys odsłon tekstu w przeciągu tygodnia) oraz prośby o porównanie Nikona D610 z D800, a w zasadzie komentarz do porównania. Sądziłem, że wyczerpałem temat w pierwszym artykule z uwagi na to, że oba systemy posiadają wiele punktów stycznych. Może i słusznie, lepiej jednak coś napisać, by prościej było każdemu przeprowadzić rewizję swojego toku rozumowania.

Tytułem wstępu należy się komentarz autorski. Część osób komentujących poprzedni tekst miała do niego, nazwijmy to, dziwnie i osobiste podejście. Wynikało to z faktu, że nie wyczytali z tego tekstu tego, co chcieli by wyczytać lub nie zrozumieli przesłania stwierdzeń lub założeń całego artykułu. Tekst ten nie był kierowany do nich, jest mi bardzo przykro, że nie znaleźli w nim potwierdzenia zasadności swojego słusznego poniekąd wyboru. Komentując to co do mnie piszą określam się jasno: to jest moje zdanie, które jest jak najbardziej subiektywne. Piszę o czymś co można znaleźć w katalogu, komentuję to przez pryzmat własnego doświadczenia i doświadczenia moich klientów. To, że ktoś uważa, że piszę jakiś poradnik lub, że coś nie może istnieć, bo nie mieści się komuś w głowie, ciężko mi skomentować. Mam jednak prośbę: dziwne to czasy, w których tekst posiadający 2 akapity to wypracowanie nie do przebrnięcia, jednak zanim drogi czytelniku napiszesz coś do mnie – przeczytaj to co napisałem i zastanów się o czym piszę. Jeżeli zauważysz błąd logiczny, techniczny, pomyłkę lub masz trafny komentarz – napisz mi o tym. Nie jestem nieomylny. Trudno mi jednak dyskutować z kimś kto nie przeczytał, bądź nie rozumie tego co napisałem, stawia się natomiast w roli eksperta przesyłając mi swoje mądrości.

Jeżeli czytasz ten artykuł jako pierwszy, przeczytaj najpierw jego pierwszą część, gdyż nie uważam za stosowne komentowanie dwa razy tych samych rzeczy. Przejdźmy do konkretów.

W przypadku D600/610 a D800 różnica ceny nie jest aż tak duża, w porównaniu z produktami równoważnymi marki Canon. Wynosi ona około 2500-2900 zł na dzień pisania tego tekstu – co stanowi w miarę rozsądny rząd wielkości. Nie zapominajmy jednak, że nadal to koszt przyzwoitego obiektywu. Zapewne jednak wiele osób różnica ta skłoni do zakupu „bogatszej” opcji. Dla mnie kryje ona pewne pułapki, na które zwracają mi uwagę również klienci.

Podstawowa różnica, jaka rzuca się w oczy między dwoma korpusami Nikona, to rozdzielczość obrazu. Oczywiście, każdy może powiedzieć, że więcej znaczy lepiej. Ja twierdzę, że nie. Tak upakowana pikselami matryca ma dwie zasadnicze „wady”. Pierwsza z nich to produkcja „ciężkich” plików. Argumenty „mam mocny komputer”, to słabe argumenty. Zanim zdecydujesz się na zakup, pobierz plik NEF z sieci, gdzieś na pewno są sample i poprzetwarzaj go trochę w programach jakie posiadasz. Zwielokrotnij go i zobacz jak pracuje się na opcji batch. Zobacz jak zdjęcia przetwarza View NX – i pomyśl jak będzie wyglądała Twoja praca. Myślę, że możesz być zdziwiony.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie: do czego potrzebujesz takiej rozdzielczości. W mojej ocenie, jeśli nie wykonujesz zdjęć stockowych lub innych, wymagających wybitnej rozdzielczości – tyle megapikseli nie jest Ci potrzebne. Tym bardziej jeśli masz traktować je na zasadzie – lepiej mieć lub nie mieć. Pomyśl ile miejsca na dysku, karcie pamięci i mocy obliczeniowej komputera będziesz w stanie zaoszczędzić. Do większości zastosowań fotograficznych lustrzanki 20-24 megapiksele to absolutne maksimum. Zakładam, że zdjęcia robimy zgodnie z zasadami sztuki i nie wymyślamy jakiś absurdalnych argumentów typu – potem sobie ciaśniej skadruje bo mam 36 megapikseli.

Większa ilość megapikseli nie oznacza lepszej jakości. W wielu przypadkach nie oznacza też większej rozdzielczości obrazu – polecam testy porównawcze. Jeśli jednak stwierdzisz, że potrzebujesz tych megapikseli – przygotuj się na większe wydatki. Poniżej przydatne linki:

Test D800 – optyczne dotyczy rozdzielczości
Test D610 – optyczne dotyczy rozdzielczości

Nagminnym problemem z jakim przychodzą do mnie klienci jest jakość obrazu z ich „deosiemset” i to właśnie druga „wada” (pośrednio) o której wspomniałem. Zdjęcia są miękkie, z białawą poświatą, pozbawione ostrości. Cóż się dziwić, kiedy to klient kupując drogi korpus pro, nie bierze pod uwagę, że tak upakowana pikselami matryca jest bardzo wybredna w kwestii optyki. Zobaczmy jak jest.

Mamy sensor 24mm w pionie i na tych 24mm mamy 4912 linii. Co daje nam wynik 204 linii na milimetr sensora. Zakładam, że jest maska bayera (interpolacja) więc dzielę przez 3 co daje mi wynik 68 linii na milimetr. Już coś wiem teoretycznie. Patrzę jednak na wyniki pomiarów np. na portalu Optyczne i widzę, że zmierzona rozdzielczość wynosi maksymalnie 55 linii. Pomiar był w kombinacji z jakimś obiektywem co nie jest bez znaczenia – akurat taki mieli najostrzejszy obiektyw. Teraz zobaczmy ile linii rozdzielczości uzyskuje dobry obiektyw w optymalnym zakresie przesłon. Właśnie w okolicach 50. Mamy tym samym odpowiedź na pytanie – dlaczego twoje zdjęcie tak wygląda. Bo masz przyjacielu za słaby obiektyw. Przy okazji polecam porównać sobie pomierzoną rozdzielczość 5D MK III i 6D względem D610 czy D800 – na portalu Optyczne (linki powyżej), z tego co widać różnica wynosi około 8 do 10 linii – to bardzo dużo. Co ciekawe D600/610 względem D800 ma bardzo podobną rozdzielczość – w oparciu o funkcję MTF50.

Matryca D800 jest matrycą bardzo wymagającą i jeśli chcemy wykorzystać jej możliwości, nie powinniśmy zakładać na nasz korpus słabego obiektywu. Proszę brać pod uwagę rząd wielkości – różnica 45 a 50 linii to bardzo dużo. Matryca D800 ujawni wszystkie wady słabego szkła, włącznie z wyolbrzymieniem aberracji sferycznej i chromatycznej. Jak nigdzie indziej sprawdza się tutaj stara zasada: szkło, przede wszystkim szkło. Argumentacja: mogę pracować na niższej rozdzielczości aparatu, z którą często się spotykam – jest sama w sobie pozbawiona sensu. Po co płacić za jakieś możliwości by ich nigdy nie wykorzystywać lub jedynie zakładać ich wykorzystanie.

Z uwag jakie mają klienci odnośnie tych korpusów: D800 – średnio co czwarty-piąty egzemplarz trafia do serwisu. Powody różne, głównie regulacja AF. Odnoszę wrażenie, że część z tych aparatów wykonano niestarannie i serwis musi poprawiać po fabryce, do czego oczywiście się nie przyzna. D600 – brudzi matrycę (podobno sporo egzemplarzy ma tę wadę) i o dziwo stał się teraz bardziej poszukiwany niż D610. Ze względu na akcję serwisową. Skoro serwis wymienia migawkę lub nawet cały aparat, warto kupić D600, popracować z rok, poczyścić a potem wymienić (migawkę lub cały aparat). Sprytny plan. Niezależny od gwarancji.

Co wymienimy na plus D600/610 – szybsza niż w D800 migawka, jest nie do przecenienia w kontekście ilości klatek na sekundę. Szczególnie dla byłych posiadaczy D700. Waga – niższa to zaleta. Mijają czasy kiedy płaciło się za kilogramy aparatu. Mnie osobiście nie wydaje się by wyższa waga aparatu miała cokolwiek wspólnego z ergonomią.

Względem oferty Canona, Nikon w tańszym modelu oferuje więcej jeśli chodzi o AF. Jest 39 punktów w tym 9 krzyżowych. D800 ma ich oczywiście więcej. Są też ułożone szerzej – nie jest to bez znaczenia, szczególnie dla portrecistów. Migawka 1/4000 i 1/8000, o tym pisałem przy Canonie, tu wspominam. W danych technicznych znajdziemy też po raz kolejny dość zabawne parametry jak: gotowość po włączeniu: 200 vs 300 ms, czy też „lag” migawki. Myśleliśmy długo czy ktoś może odczuć takie różnice, czy w ogóle mają znaczenie. Nic nam nie przyszło do głowy. Dlatego jeśli ktokolwiek zna powód, dla którego ta różnica wartościach jest istotna, proszę pisać. Dopiszemy tutaj.

Jakość obrazu – porównywalna w obu korpusach. Użytkownicy D800 bardzo chwalą sobie AF, jeśli działa poprawnie. Osobiście używam D600 w tej chwili, wykonuję również zdjęcia sportowe – nie narzekam na pracę AF, świetnie się spisuje nawet w trybie „dobiegaczki”. Dlatego więc nie uważam różnicy w pracy tych układów jako szczególnie istotną.

D800 na pewno znajdzie zwolenników wśród profesjonalistów, ze względu na ergonomię – układ przycisków, ważne szczególnie przy drugim, podobnym korpusie. Jest to argument, który spotykam często, ale jak pisałem ergonomia to sprawa wygody i dostosowania się do aktualnie panujących warunków. Nie chcę powtarzać tego co napisałem przy produktach Canona, sytuacja tu jest podobna.

Moja ocena jest następująca – warto wybrać D800 jeśli bezdyskusyjnie potrzebujesz wysokiej rozdzielczości. Przy czym kładę nacisk na „potrzebujesz” a nie „wydaje Ci się, że potrzebujesz” lub „chcesz mieć ją na wszelki wypadek”. A jeśli już wybierzesz – miej świadomość, że to korpus wymagający i dla wielu problematyczny.

Wybieraj aparat na miarę potrzeb, a nie prestiżu. Poniżej znajdziesz strony dla porównań. Wynika z nich, że różnice między korpusami, oprócz rozdzielczości nie są na tyle duże, by zaważyły na decyzji w sposób wybitnie przekonujący. Koniecznie przeczytaj moje poprzednie opracowanie – 90% tekstu odnosi się również do tej sytuacji.Czytaj tabelaryczne porównania – linki poniżej. One wiele mówią dla kogoś świadomego wyboru.

Czekam na komentarze i spostrzeżenia, chętnie dopiszę je jeśli będą konstruktywne.

http://www.dxomark.com/ – porównanie, testy
http://snapsort.com/ – porównanie, testy

Przydatny link o rozdzielczości:
http://www.dxomark.com/Reviews/...

Ten wpis został opublikowany w kategorii sprzęt: komentarze i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.