Jak głupio wydać pieniądze na lustrzankę cyfrową – cz. 1

ze 2014-04-24 o 09.55.09Jak wydać niepotrzebnie pieniądze – czyli jak producent pogrywa na lustrzankach pełnoklatkowych. Zastanawiasz się czy wybrać EOS 5D MK III czy 6D? Słusznie. Zjawisko zostanie omówione na przykładzie aparatów Canon, odnosi się ono również do sytuacji marki Nikon. Przypadek?

Po zniknięciu z rynku poprzedniej generacji pełnoklatkowych lustrzanek z półki dolnego pro, czyli 5d II i D700, zgodnie z oczekiwaniem wprowadzono nowe modele po raz kolejny zmuszając kupujących do rozmyślań nad zmianą systemu. Nikon znowu został bez szybkostrzelnego body a Canon bez lustrzanki mogącej konkurować z Nikonem D800. Mało tego, wprowadzono na rynek po dwa różne korpusy, kierując je jakoby dla dwóch grup odbiorców. Powstała kategoria entry level pro, zupełnie nowy i sztuczny twór. Czyli aparat jak profesjonalny ale nie profesjonalny, dla tych którzy chcą posiadać profesjonalny aparat ale profesjonalistami nie są. Czy też z innego finezyjnego powodu.

W rzeczywistości jednak po to by jakoś uzasadnić cenę nowych korpusów pro. Tym samym obie firmy wprowadziły jednocześnie taką samą strategię sprzedaży różnicując aparat znacząco ceną. Zrobiono to w taki sposób by aparat „słabszy” był na wejściu droższy niż poprzednia generacja modelu w linii, co automatycznie podniosło poprzeczkę finansową dla grupy odbiorców pro. Strategia znana od lat, ustalanie ceny z zapasem i badanie reakcji rynku. Cenę obniżyć można zawsze. Więc spróbujmy zmusić do wydania większej gotówki, dając pozornie oczywisty wybór.

Użytkownicy dostali zagwozdkę co wybrać, czy wydać więcej czy mniej. Odnoszę wrażenie, że ten problem w naszym kraju jest szczególnie widoczny z następujących powodów. Pierwszy z nich to brak podstawowej i rzetelnej edukacji z zakresu fotografii uniemożliwia ocenę czy użytkownikowi jest potrzebne to co sprzęt oferuje. W połączeniu z przekonaniem, że jak zapłaci więcej to dostanie czegoś więcej, czyni polskiego klienta idealnym kandydatem do wydania większej ilości pieniędzy.

Drugim istotnym czynnikiem, jest brak pomysłu na biznes i dokładnego planu jak wykorzystać sprzęt. Dokładając nie lateralne myślenie otrzymujemy proste rozumowanie – wezmę opcję maksymalną, bo kto wie co będzie mi potrzebne. Ja swoim klientom w tej sytuacji radzę przy kolejnej zmianie samochodu, zakupili ciągnik rolniczy, bo kto wie, a nóż trzeba będzie kiedyś zaorać pole.

Trzecim oraz czwartym istotnym czynnikiem jest niewyedukowany klient fotografa oraz brak optymalizacji całego pakietu zakupowego. Chodzi o to, że często klient ocenia rzemieślnika po sprzęcie, który staje się nie tylko wyznacznikiem statusu społecznego ale, o nieszczęście, czyni w oczach klienta fotografa profesjonalistą. Bardzo często więc spotykam się z sytuacją gdy o wyborze korpusu decyduje powód trzeci i jest on nawet ważniejszy niż inne wymienione powody. Mniejszą wagę natomiast przykłada się do obiektywów – w końcu Ferrari z silnikiem od Fiata Pandy dalej wygląda jak Ferrari. A największą zaletą dużej lustrzanki, tutaj akurat pozostaje mi się w dużej części zgodzić, jest fakt, że fajnie wygląda. Tyle w kwestii optymalizacji pakietu.

ze 2014-04-07 o 19.58.52I oto mamy nieszczęśnika który chce wydać 10 tys zł na coś czego zazwyczaj kompletnie nie potrzebuje i do tego ma źle ustawione priorytety. Zakładając, że sensor „FF” jest wyborem świadomym, 80% klientów przychodzących do mnie po 5D wychodzi z 6D a tydzień później dostaję pudełko czekoladek w podziękowaniu, że skorygowałem wybór. Osobiście wcale nie dziwię się, że przychodzą po 5D, powody opisane powyżej uzupełnić można o „pranie mózgu” przez pseudospecjalistów forumowych, których wiarygodność w rzeczywistości jest niestety odwrotnie proporcjonalna do ilości oraz jakości rad jakich udzielają. Pozwalając sobie na lekką dygresję z żalem zauważam, że w naszym kraju sprzedawca w sklepie specjalistycznym postrzegany jest jak cinkciarz w latach 90, cwaniak, oszust i wciskacz kitu. Tylko, że w obecnej rzeczywistości rynkowej kit można wcisnąć jedynie raz, a na opinię, reputację i renomę pracuje się latami. Co za tym idzie, o ironio, większe znaczenie ma opinia anonimowego członka określonej wirtualnej grupy, którego wiarygodności, wiedzy czy nawet danych które przedstawia nie można zweryfikować.

Dlatego tak prosto manipulować wiedzą, często za pomocą osób znanych, autorytetów, którzy nie kłamiąc są w stanie półprawdą wyjaśnić, dlaczego musisz wydać więcej pieniędzy. Widziałem masę filmów na których 6D przedstawiany jest jako aparat wybitnie amatorski (!) z założenia. Zadziwiające jak doskonale można zbudować nowe definicje i nowe teorie na niewiedzy użytkownika, kształtując jego świadomość pod produkt jaki się mu daje do ręki. Miękko i delikatnie przesuwając decyzję na droższy produkt, dbając o satysfakcję dla klienta.

Przejdźmy do meritum. Wymienimy istotne różnice między omawianymi aparatami. Najistotniejszą z nich jest oczywiście cena. Wszystko inne to drobne detale, które w żaden sposób w racjonalnej ocenie nie uzasadniają tej pierwszej różnicy. Wyglądają jednak w katalogu jak istna przepaść technologiczna. Postaram się je wymienić, w mojej ocenie, ze względu na wagę.

EOS 6d nie posiada filtra dolnoprzepustowego[*1] – zaraz czy nie za to w nikonie dopłaca się kilka tys zł? Gdzie tu logika. Brak tego filtra oznacza, że w szczególnych okolicznościach mogą pojawić się artefakty lub efekt mory. Okoliczności te są na tyle szczególne, że żaden z moich klientów mi o tym nie doniósł, niewiele też o tym piszą sami użytkownicy. Zresztą nawet jeśli już, to można skorygować, ale nie tak łatwo zrobić to na filmie. Tu zapala się kontrolka która ciągnie za sobą kolejne spostrzeżenia. Proszę porównać rodzaj i realizację sygnału na wejściach oraz wyjściach między tymi aparatami. Dotyczy to w szczególności możliwości użycia zewnętrznych rekorderów obrazu. Idąc dalej można poczytać specyfikację słynnego oprogramowania magiclatern, gdzie w przypadku 6D ma on zdecydowanie mniejsze możliwości. Wniosek nasuwa się sam: chcesz kręcić profesjonalnie filmy (nie mylić z profesjonalnymi filmami) i rozbudowywać system w tym kierunku? Wybierz 5D. Ale nie wtedy kiedy kręcenie klipów jest tylko opcją.

Kolejna istotna różnica z punktu widzenia użytkownika to „lepszy autofocus” w 5D. Stwierdzenie to, to słowo klucz, dzięki któremu większość klientów wyciąga więcej pieniędzy, dzierżąc przekonanie, że aparat będzie lepiej ostrzył cokolwiek to dla nich znaczy.Nie zapominajmy o ogólnie panującej paranoi na tym punkcie. Może więc chodzi o ilość pól sensora AF – też, choć połowa z kupujących i tak nie użyje przy pracy pola innego niż centralne lub skrajne. A może chodzi o wielką precyzję która spowoduje, że aparat będzie zawsze ostrzył w punkt? No nie do końca. Szanowni Państwo, rzeczywista różnica w pracy (nie konstrukcji) układu AF obu aparatów jest tak subtelna, że skorzystać na tym co daje EOS 5D MK III mogą praktycznie tylko fotografowie sportowi, szczególnie sprofilowani na szybką fotografię lub fotografię szybko poruszających się obiektów oraz fotografię w wybitnie trudnych warunkach Choć w tym ostatnim przypadku bym też dyskutował. Mam klientów fotografujących zawodowo w klubach przy świetle LED i półmroku którzy są zachwyceni 6D. Wszyscy inni bez najmniejszego problemu zadowolą się układem ostrzenia z 6D który jest i tak dużo lepszy od poprzedniej generacji układów montowanych w 5D MK II.

Obrazowo można powiedzieć, że kupując 5D MK III i posiadając odpowiedni poziom umiejętności, jesteśmy w stanie zarejestrować większą ilość „trafionych” kadrów w trudnych warunkach pracy układu ostrzenia. Zamiast 5 będziemy mieli 8. Warte kilku tys zł więcej? Jasne – szybszy i celniejszy AF! Ale dla kogo? Nie przeczę, robi wrażenie 41 punktów krzyżowych w 5d do 1 punktu w 6D ale w praktyce nie przekłada się to wprost proporcjonalnie na jakość pracy całego układu. Jeśli zgłębimy temat i zobaczymy jak sensor AF jest zbudowany wiele powinno się wyjaśnić. Polecam dociekliwym. Oczywiste wrażenie w katalogu robi liczba punktów na które możemy ostrzyć – zadajmy sobie jednak pytanie – czy tego potrzebujemy? Czy prostszy system jest gorszy? Czy w ogóle kiedykolwiek wykorzystamy układ AF 5D? Czy odczujemy różnicę? A może po prostu będziemy mieli lepsze samopoczucie fotografując aparatem, który „ma lepszy” AF. To jest dobre pytanie, podobnie jak to czy zauważymy różnicę w reakcji migawki 120 do 290 milisekund. Czy ten parametr w ogóle ktoś brał pod uwagę? Nie sądzę. A przecież 290 to ponad dwa razy więcej niż 120. Tutaj sygnalizuję pierwsze wnioski.

Dość istotne z punktu widzenia wszystkich użytkowników jest ograniczenie czasu migawki do 1/4000 sekundy w 6D. Jestem przekonany, ze to ograniczenie jest sztuczne, tworzące sztuczne różnice. Moim zdaniem warto o nim wspomnieć podobnie jak o czasie synchronizacji 1/180 zamiast 1/200 czy tez 5 a nie 6 klatkach na sekundę. Widać jak niewielkie są te różnice i jak mało znaczące dla większości użytkowników. Podobnie jak pokrycie pola w wizjerze 97 do 100%? Kiedyś spytałem znajomego fotografa, który mi przedstawił ten argument, po co ci pokrycie 100% – odpowiedział: bo jak się robi slajd to bardzo ważne by widzieć sto procent, bo nie można potem korygować. Uświadomiło mi to jedną rzecz. Na takie rzeczy zwracają uwagę fotografowie starej daty, dla fotografów młodego pokolenia 100 to więcej niż 97, więcej znaczy lepiej. Natomiast dla obu grup dane katalogowe są obrazowe i ciężko akceptowalne z punktu widzenia wielkości różnicy. To zabieg świadomy, mający na celu zmuszenie do zakupu tych, którzy są w stanie wydać więcej. Genialne w swojej prostocie.

Kto z fotografów pro zaakceptuje brak gniazda PC? Zaraz, a kto go jeszcze używa? Jest jednak głębokie przekonanie, że aparat profesjonalny powinien je mieć. Mimo, że można je zastąpić lub po prostu domontować w postaci kostki. Patrząc fachowym okiem na specyfikację obu aparatów i porównując je wyłania się obraz pułapki. Pułapki, którą zastawili producenci bazując na nie ukrywajmy, coraz mniej świadomym kliencie, dla którego to ile wydał pieniędzy jest często ważniejsze od pytania na co i w jakim celu. Dodajmy, na kliencie zmęczonym badaniem różnic i czytaniem opinii oraz analizami, więc podatnym na sugestie i proste rozwiązani.

Budowa samego 6D jest oszczędniejsza niż 5D co sprawia, że aparat jest lżejszy (to jest dobry argument) i można w nim było umieścić moduły wifi i gps – przydatna rzecz. Czy 6D jest tym samym mniej odporny mechanicznie? Nie, to kolejne mity. W naszych warunkach geograficznych doskonale sprawdzają się korpusy wykonane z twardego plastiku bez żadnych wzmocnień, z doświadczenia wiem, bo mamy takie korpusy na wypożyczalni, że potrafią pracować ciężko latami i nic się z nimi nie dzieje, są uderzane, nic nie pęka. Dziwię się też, że ludzie wierzą w mity o uszczelnieniach korpusów – w naszych warunkach. Przy eksploatacji nawet w deszczu, brudzą się i kurzą wewnątrz w tym samym stopniu korpusy uszczelniane jaki nieuszczelniane. Ale czy nie lepiej wydać więcej by zyskać świadomość pozornego bezpieczeństwa drogiego sprzętu? W naszym przypadku solidniejsze wykonanie 5D nie przekłada się w żaden sposób na trwałość tego aparatu – jedynie na jego wagę. Dane które posiadam pochodzą przekrojowo z ponad 10 lat eksploatacji różnych aparatów tego i podobnego typu.

Dość istotnym detalem dla wielu fotografów, jest cichy tryb migawki. W 5D cichszy, ale o ile? Znowu w praktyce o grubość włosa. Sprawdzaliśmy to i ani ja ani żaden z moich klientów nie widział powodu, słysząc i potwierdzając, że migawka 5D pracuje nieco ciszej, dlaczego ma wydać na to więcej pieniędzy w oparciu o poniekąd subiektywne odczucia.

To co trzeba jasno napisać i co jest swoistym kluczem wyboru oraz jasną wskazówka dla świadomych użytkowników – oba aparaty oferują możliwość uzyskania praktycznie identycznej jakości zdjęć, przy czym wiele testów wykazuje, że 6D jest nieco lepszy (np. testy dxo). Dla mnie te drobne różnice w jakości są bez znaczenia. Aparaty są w stanie wyprodukować identycznej jakości obrazy więc co następuje w praktyce, dla 95% przypadków, sprowadza różnicę w użytkowaniu między tymi aparatami do kwestii ergonomii.

Skoro jesteśmy przy ergonomii. Trzeba uważać na pewne pułapki, którymi producent niechętnie się chwali. Niebagatelna znaczenie ma fakt, że mimo iż aparat 5D ma dwa sloty kart pamięci nie można się cieszyć z możliwości użycia kart SD przy wykorzystaniu ich pełnej wydajności. Została ona ograniczona, więc obojętnie jak szybką kartę włożymy w gniazdo, aparat i tak jej nie wykorzysta ponieważ nie obsłuży standardu UHS. Ponadto  slot kart SD w 5D ma ciekawą przypadłość – po włożeniu do niego karty, aparat zapisujący na szybkiej karcie CF zwalnia do prędkości gniazda SD na obu slotach – tego sam nie sprawdziłem ale koledzy podpowiadają. A to akurat nie jest drobiazg, podobnie jak dla wielu filmujących nie będzie drobiazgiem sposób realizacji i dostępu do opcji balansu bieli – w 6d nieco „utrudniono” te opcję.

Trzeba jednak pamiętać, że ergonomia to cecha która często mówi nie tyle o sprzęcie ale o naszych przyzwyczajeniach. Czasem warto je zmienić jeśli się to opłaca.

Fotografowałem dłuższy czas 5D MK III jaki 6D. Sprzedałem tych aparatów całkiem sporo a moi klienci chętnie dzielili się spostrzeżeniami na temat obu. Jeśli chcesz znać moje zdanie co wybrać mogę śmiało napisać – jeśli nie pracujesz w egzotycznych lub ekstremalnych warunkach, jeśli nie fotografujesz sportu, nie jesteś fotografem unikalnej i szybkiej akcji oraz nie budujesz profesjonalnego systemu do realizacji filmów – wybierz 6D. Nawet jeśli stać cię na 5D. A zaoszczędzone pieniądze wydaj na dobra optykę lub własne przyjemności. Przemyśl to co napisałem i zobacz czy nie myślisz podobnie oraz czy nie dajesz się w prosty sposób manipulować producentom patrząc w tabelki. Nie twierdze, że 5D nie jest aparatem lepszym niż 6D. Ale czy lepszym dla ciebie?

[*1] – niektóre źródła podają, że aparat posiada filtr dolnoprzepustowy, inne, że nie.
Podaję źródło, od około 1.45:

Jednakże z dostępnych schematów wynika, że aparat jakiś filtr posiada:

http://www.adorama.com/alc/0013895/blogarticle/Canon-EOS-6D-DSLR-20MP-Full-Frame-Sensor-Wi-Fi-and-GPS

Ponieważ na zachodnich serwisach akcentowany jest problem mory, założyłem, że aparat tego filtru nie posiada zgodnie z podanym źródłem lub jest on zbyt słaby co w efekcie jest jednoznaczne. Dlatego powstały konstrukcje które mogą go uzupełnić:

http://www.mosaicengineering.com/products/vaf/6d.html

Dziękuję za uwagi zgłoszone po opublikowaniu tekstu.

Druga cześć artykułu znajduje się tutaj.

Ten wpis został opublikowany w kategorii sprzęt: komentarze i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

36 odpowiedzi na „Jak głupio wydać pieniądze na lustrzankę cyfrową – cz. 1

  1. guede pisze:

    gdzie wysłać czekoladki? fajny artykuł. dzięki za to obiektywne i trzeźwe spojrzenie.

  2. zasinskit@gmail.com pisze:

    Jako że 5D mkIII kupiłem u Irka , dodam swoje 3 grosze :)
    Zdjęcia można robić wszystkim , nawet telefonem , co ostatnio stało sie dość popularne , ale każdemu wg potrzeb:
    Więc najpierw o wadach 5D mk3:
    1. Prędkośc zapisu kart … tu niestety masakra .. do zdjęć akcji/sportowych/ uciekających żółwi ….niestety słabo … nawet na dynamicznych pokazach mody aparat nie zapisuje wystarczająco szybko zdjęć na karty CF (po włożeniu SD nawet nie wspomnę ).
    Stara 7D jest znacząco szybsza i nie zatyka sie ..
    2. Matryca … można powiedzieć rewelacja … ale … używalne ISO w odpowiednich warunkach to nawet 16000 … z tym że w nieodpowiednich warunkach niestety potrafi mocno zasmucić nawet na poziomie ISO3200 . Szumy są mało przewidywalne i wszystko zależy od warunków .
    3. Permanentnie niedoświetla i to o ok 1EV. Skutkuje to tym że niedoświetlone zdjęcia czasem trzeba wyciągnąć a wtedy patrz pkt.2 .
    4. Brak WIFI – niestety transmiter to baaardzo przydatna rzecz a WFT-E7 to duży wydatek i bardzo nieporęczna konstrukcja raczej do zdalnego wyzwalania niż wysyłania zdjęć na bierząco np na serwer.

    A teraz zalety :

    1. Ergonomia : Przy zakupie testowałem także 6D z powodów podanych przez Irka , ale … być może celowo … wrażenie było takie że rozkład i używanie kółek , przycisków i ich sposób rozmieszczenia był wzięty z „małych” modeli . W przypadku 5Dmk3 wszystko jest na miejscu. Zapoczątkował to już 7D i robiąc zdjęcia na dwa body nie ma znaczenia czy trzymasz 7D, 5D czy 1Dx . Wszystko jest tam gdzie powinno .
    2. AF – świetny od martwej natury do sportu . Jest to od tyle ważne że FF i głębia ostrości przy jasnych obiektywach od f2.8 i jaśniejszych, to dość wymagający temat, zwłaszcza gdy jest ciemno i jeszcze obiekty poruszają się szybciej niż byśmy chcieli .
    Mam także wątpliwości co do „mikroregulacji AF” w aparacie . Niby działa , ale niestety nie zawsze tak jak byśmy chcieli i jest w stanie skorygowac tylko niewielkie odchylenia .
    3. Wysokie i niskie (50) ISO – to plusy i munusy . Plusy … bo jednak wysokie ISO daje szanse na zrobienie zdjęcia . Minusy … bo to zdjęcie przy wysokim ISO to już nadaje sie często tylko do … kosza . Niskie ISO50 to rewelacja przy dobrych warunkach i w studio.

    Reasumując:

    W pojedynku 6D vs 5Dmk3 wygrał 5Dmk3 jako aparat bardziej wszechstronny i o lepszej ergonomi .
    Jednak … jeżeli ktoś chce robić zdjęcia sportu lub czegokolwiek co wymaga dużej dynamiki … musi się zastanowić nad …
    no właśnie …to dobry temat na nastepne opracowanie 😀
    1Dx czy może jednak 1DmkIV , a może wystarczy 7DmkII (jeżeli wyjdzie) , bądź zmiana systemu ?

    Nie ma sprzętu idealnego i każdy ma wady . Ale z jednymi można żyć inne go dyskwalifikują do określonych zadań.
    Pytanie czy płacąc tyle ile żądają producenci jesteśmy w stanie te „wady” zaakceptować ? :)

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Dzięki za komentarz, nie ukrywam, że byłeś jedną z niewielu osób które wybrały 5D ale przecież to do sportu. Twoje doświadczenie było więc i moim doświadczeniem i jak widać z niego skorzystałem. Tego typu opinie jak wyżej są wiele warte gdyż są merytoryczne i ujmują szerokie spektrum . Wysoka też jest ich wiarygodność. W całym tym bałaganie dobre jest to, że jest wybór. Dziękuję za konstruktywny komentarz.

      • zasinskit@gmail.com pisze:

        Niestety w tym całym bałaganie okazuje się że ten wybór jest dość iluzoryczny. Jeżeli stać nas na wszystko kupujemy 2,3,4 body + backup …. ale z tego zadowolony jest co najwyżej producent . Mając ograniczony budżet niestety skazani jesteśmy na wybieranie mniejszego zła lub płaceniem za topowe modele . Gorzej że wraz z zakupem body podejmujemy decyzję dotyczącą obiektywów. I nagle okazuje sie że idelane byłoby body X, z obiektywami Y , a jak już chcemy znajdziemy odpowiednią ogniskową to albo nas nie stać , albo to znów nie do końca to o co nam chodzi . (jasność/prędkość/celność AF itd.. ) Podobno zdjęcia robi fotograf … ale coraz częściej warunki w których robimy zdjęcia dyktują „wyścig zbrojeń” w dziedzinie sprzętu i często jest to kwestia „robisz albo nie robisz zdjęć” :)

  3. magda pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł.
    Osobiście sama stoję przed dylematem CO KUPIĆ. Muszę przerzucić się na pełną klatkę, dotychczas robiłam nikonem d90 + obiektywy nikkorowskie ze światłem 1.4 (35mm, 50mm, 85mm). Potrzebuję aparat do zdjęć reportażowych / dokumentalnych.
    Nie duży, nie rzucający się w oczy. Nikon d800 jest za duży, studyjny, wypluwa za duże pliki; DS4 kosztuje majątek choć go rozważam. Jako tańszą alternatywę widzę d610. Czy ktoś może coś poradzić ? jakieś doświadczenia?
    moje zdjęcia można zobaczyć tutaj: http://www.magdalenaborowiec.pl
    od razu będzie wiadomo do czego potrzebuję aparatu :-)

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Pani Magdo, D610 brać spokojnie. Mam co najmniej 2 klientów którzy podróżują po świecie z D610/600 z sukcesem. Aparaty się im sprawdzają. Z D610 można zaskakująco wiele wyciągnąć. Szkoda pieniędzy na D800, myślę, ze wyższy korpus może też sprawić wiele kłopotów z gromadzeniem danych, obróbką oraz stawia też dużo wyższe wymagania dotyczące optyki. Poza tym 610 dla kobiety to też lepsza opcja bo jest lżejszy :)

  4. gart pisze:

    Nie nazwałbym takiego wydania pieniędzy głupim. Raczej nierozsądnym, a i to wtedy gdy pstrykając amatorsko mamy ograniczony budżet (nie dla każdego $1.5k to duża różnica). Ale artykuł bardzo ciekawy.

    Korzystając z okazji też prosiłbym o radę. Chciałbym wymienić moje wysłyżone 40D. Przez 6 lat służyło mi świetnie, nadal go używam ale myślę o wymianie na coś nowego. Moje obiektywy to dwie sigmy 2.8 (24-70 i 74-200) i canon ef-s 10-22. Wykorzystanie aparatu: 6letni syn, podróże, rzadziej portret lub impreza. Na 40D nie można było kręcić filmów, więc używałem innego sprzętu, teraz oczywiście chciałbym mieć to zintegrowane.
    Aktualny następca mojej lustrzanki to 70D i do wyboru tego aparatu jestem najbliżej, zwłaszcza cenowowo :) Ale biorę też pod uwagę 6D. Full frame, chociaż ef-s 10-22 nie będzie do niego pasował. Nie pretenduję nawet do miana entry level pro, zdjęcia drukuję rzadko, więc ff nie kusi mnie ilośćą samych mega pixeli.

    Co Pan myśli o 70D i różnicach między nim a 6D (poza wielkościa matrycy).

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Witam, jedną z głównych zalet sensora o wielkości tak zwanej pełnej klatki jest plastyka obrazu. Tak w dużym okrojeniu, jeżeli więc robi Pan zdjęcia które wymagają pięknej plastyki, np. portrety, to warto wybrać 6D. Jeśli nie rozsądniejszym wyborem będzie 70D, choć osobiście doradzał bym zdecydowanie 60D który ma obecnie bardzo rozsądną cenę. Wbrew pozorom różnica między tymi aparatami nie jest aż tak duża, szczególnie jeśli chodzi o aspekt fotograficzny.

  5. Artur pisze:

    Dzień dobry,
    również i mnie dotyczy problem wyboru pomiędzy 6D (to podpowiada rozum, chłodna refleksja nad rzeczywistymi potrzebami, finanse itp) a 5D Mark III (to podpowiada brak rozsądku podgrzewany setkami opinii z forów dyskusyjnych). Fotografuję głownie pociągi (tu nie ma problemu – w zupełności wystarczają posiadane 20D i 50D) oraz samoloty. Jestem typowym spotterem, robiącym zdjęcia samolotom komunikacyjnym na EPWA – te nie poruszają się szybko, więc również nie ma problemu. Ale jeżdżę również na pokazy lotnicze – gdzie maszyny, nie tylko wojskowe, latają szybko, dynamicznie, zmieniają wysokość, kierunek lotu, latają na tle nieba oraz na tle np. gór, budynków itp. i tutaj kuszą zachwyty nad AF z 5D mk III. Dla jasności – zdjęcia robię dla własnej przyjemności, czasami gdzieś się ukazują, ale nie są w żaden sposób źródłem dochodu. Do foto lotniczego wykorzystuję canonowską elkę 100-400, na stąłkę 500mm f/4 mnie nie stać. Pytanie zatem co wybrać? Czy AF z 6D do dynamicznej fotografii lotniczej się sprawdzi?

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Witam, w mojej ocenie i jak mam 4 klientów spotterów tak żaden z nich nie ma aparatu FF ponieważ traci on na ogniskowej a nic nie zyskuje na obrazie. Polecam więc w ogóle zastanowić się nad celowością zmiany korpusu i rozważenie zakupu innej optyki. Np. świetnie sprawdza się tutaj Bigma sigmowska z zakaresem 50-500. Na Pana miejscu spokojnie czekał bym na korpus 7D MK II.

  6. maciek8791 pisze:

    Witam, ja wczoraj podjąłem decyzję o zakupie 5dm3 zamiast 6d i absolutnie nie żałuję. Autor przede wszystkim pominął bardzo ważną kwestię – w totalu na 6d z obiektywem wydajesz ok 9 tyś złotych. W tej sytuacji dołożenie kolejnych 3-4 tyś na 5dm3 dramatu już wielkiego nie robi, a masz wszystko to co powinieneś mieć bez kompromisów. Aliasing i mora z 6d jest tragiczna. Autorze skąd ta naiwna pewność, że da się to usunąć oprogramowaniem? Otóż proszę mi wierzyć zajmuje się montażem od wielu lat i niestety nie da się w wielu przypadkach nic z tym zrobić. Wystarczy że w kadr wejdzie osoba z koszulą w kratkę i aparat nagra jeden wielki syf. Poza tym kolejna pominięta rzecz 5d ma 100% powierzchni kadru widocznej w wizjerze – 6d jest chyba jedyną lustrzanką pełnoklatkową która nie daje tej funkcji. Pewnie można później docinać każde zdjęcie – lubicie się z czymś takim brandzlować? Bo ja nie, wolę od razu mieć dobrą fotkę. Wreszcie AF – są osoby które oddały 6d bo po prostu AF słabo dawał radę i mówimy tu o fotografowaniu własnych dzieci, które są po prostu ruchliwe. Jeżeli masz więc drogi czytelniku wywalić 9 tyś zł na aparat który ma problem z AF obiektów w ruchu, to może jednak dołóż te 3-4 tyś i miej pewność, że masz naprawdę dobry sprzęt – taka mała rada ode mnie :)

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Witam, widzę, że zajmuje się Pan filmowaniem. Więc zgodnie z tym co napisałem wybrał Pan dobrze. Moi klienci w większości zbierają na aparaty miesiącami i jest dla nich problemem podjęcie decyzji o zakupie czegoś, do czego muszą dołożyć kolejne 1-2 tys. Użycie argumentu – wydajesz 6 tys. to co za różnica dołóż jeszcze 5 i nie rób dramatu – nawet nie przyszło mi do głowy. Każdy szanuje swoje pieniądze tak jak uważa.

      Przy kompletacji pakietu kwoty o których piszemy robią się bardzo różne i ciężko akceptowalne z punktu widzenia rzędu wielkości. Co innego gdy kupuje firma lub profesjonalista który wie po co przychodzi. Mój artykuł skierowany jest do przeciętnego amatora, który zastanawia się czy wydać więcej, stąd argumenty.

      Odnośnie mory wyraźnie napisałem, że prosto usunąć ją ze zdjęcia, z filmu nie. Proszę doczytać dokładnie.

      Szanowny Maćku, informacje podawane przez producenta o pokryciu kadru dotyczą nie ekranu LCD ale wizjera optycznego, który jest zasłonięty podczas filmowania. Obraz podawany przez wyjścia na monitor lub monitory, zależnie od monitora jest kompletny. Z tym nie ma problemu. Informacja te nie została pominięta, jest w tekście i do tego omówiona szeroko. Ten nikły % który unika nam podczas fotografowania przez wizjer nie ma większego znaczenia. Większość fotografujących to potwierdzi. To jest czepianie dla samego czepiania – równie dobrze można by się czepić aparatu z celownikiem paralaktycznym, że ma paralaksę. A może nie powinien bo kosztuje 20 tys zł.

      Jeśli mam skomentować ostatnie zdanie odniosę się do akapitu: „(…)brak podstawowej i rzetelnej edukacji z zakresu fotografii uniemożliwia ocenę czy użytkownikowi jest potrzebne to co sprzęt oferuje.(…)” uniemożliwia mu to również właściwe posługiwanie się sprzętem. Argumenty typu – to powinno działać, to nie są niestety argumenty. Dzieci istotnie są ruchliwe i można potraktować je w kategoriach fotografowania sportu. Życzył bym sobie aby każdy amator mógł kupić 5d do fotografowania własnych dzieci. Ja uważam, że przeciętnemu amatorowi, nawet ambitnemu wystarczy do tego dużo tańsza lustrzanka typu 7D lub 70D z dobrym obiektywem.

      Na przyszłość bardzo proszę o używanie słów eleganckich. Słowa typu „syf” nie są tu mile widziane.

  7. maciek8791 pisze:

    „Użycie argumentu – wydajesz 6 tys. to co za różnica dołóż jeszcze 5 i nie rób dramatu – nawet nie przyszło mi do głowy. Każdy szanuje swoje pieniądze tak jak uważa.”

    Dlaczego wstawia Pan nieprawdziwy cytat. Ja pisałem – jak wydajesz 8,5 tyś, to warto dołożyć te 3 do 5dm3. I to jest prawda. Jakoś dziwnie Pan zmienia liczby żeby Panu pasowało :) Chyba że wskaże Pan w którym miejscu to napisałem? Czekam.

    „Mój artykuł skierowany jest do przeciętnego amatora, który zastanawia się czy wydać więcej, stąd argumenty.”

    Chce Pan powiedzieć że przeciętny amator w Polsce wydaje 8,5 tyś na body+szkło. Nic tylko pogratulować radosnego optymizmu! Jest Pan pewny tego na 100%? Bo ja uważam, że przeciętny amator kupi na max np. 60d za jakieś 4-5 tyś. A sprzęt za 8-9 tyś jakim jest 6d kupi osoba zarabiająca na foto lub ktoś kto ma już dużo pieniędzy – dla obu tych osób 3 tyś różnicy to niewiele w stosunku do przewagi jaką daje 5dm3 – chociażby biorąc pod uwagę archaiczny i naprawdę słaby AF w 6d.

    Co do wizjera i pokrycia to na 100% to gratuluje optymizmu że nie ma to znaczenia, czy np. złapiemy kawałek jakiegoś przedmiotu w kadrze czy nie :) Nie wiem czy Pan sobie zdaje sprawę jak duży jest to problem także przy kręceniu ujęć -np w canonie 60d to co jest na LCD nie odzwierciedla tego co się filmuje. Powodzenia przy korygowaniu tego później. No ale Panu jest na rękę napisać że to nieistotny drobiazg i za te 8,5 tyś wydane nie ma co psioczyć :)

    Wracając do meritum sprawy. Podkreślam jeszcze raz – absolutnie nie warto kupować aparatu z bardzo przestarzałym system AF jakim jest canon 6d. Ludzie nie zawsze „tanio=dobrze” ! Jak kogoś stać na 8,5 tyś to na pewno stać go żeby dołożyć te 3 tyś do 5dm3. Zresztą w necie znajdziecie wiele opini od osób które miały 6d i je np. oddały przesiadając się na 5dm3 – bo nawet głupiej fotki dziecka nie można było zrobić, bo AF nie wyrabia jak coś jest w ruchu – nie wyrabia bo jest słaby i przestarzały! Za 8,5 tyś absolutnie nie warto takiego sprzętu kupować. Pozdrawiam Maciej

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Witam, dziękuję za komentarz. Korpus 6D kosztuje 6 tys zł na dzień dzisiejszy, nie 9. Jest zasadnicza różnica w zakupie body a body z obiektywem. Więc różnica wyniesie ponad 4 tys zł a nie 3 tys. Dokładnie 4570 zł według dzisiejszych cen. Stawiam na rzetelność informacji dlatego piszę dokładnie jak jest. Prowadzę sklep od wielu lat, sprzedaję te aparaty na bieżąco, wiem kto je kupuje, jakie ma problemy. Polski amator potrafi wydać sporo pieniędzy – stąd też moje opracowanie. Nie mnie oceniać skąd ludzie mają pieniądze. Mogę jednak ocenić ich potrzeby i wiedzę. Odpowiadam więc na Pana pytanie – tak jestem pewny na 100% bo widzę. Zresztą wystarczy popatrzeć w internecie ile amatorów posiada profesjonalny aparat i próbuje świadczyć profesjonalne usługi, co dla wielu jest problemem. Myślę, że wie Pan o czym mówię.
      Jeśli chodzi o wizjer – myli go Pan z monitorem. Wiem, że jest to problem przy filmowaniu ja pisałem o fotografowaniu. Nawiasem mówiąc składając zestaw do profesjonalnego filmowania i tak należy wyposażyć się w monitor zewnętrzny. Przy fotografowaniu za pomocą wizjera optycznego nie jest to absolutnie problemem. Zresztą proszę sobie policzyć o ile ten obraz jest mniejszy. Wyraźnie zaznaczam, piszemy tu o wizjerze optycznym, nie o monitorze.
      Nie jest prawdą, że 6D posiada przestarzały i nieskuteczny system AF. Istotnie w internecie jest wiele opinii, w większości nie zweryfikowanych, który ktoś przyjmuje za prawdę ponieważ jest to prawda dla niego wygodna. Istotnie, 5D ma lepszy AF, napisałem o tym, jednak jest to tylko jeden argument w dyskusji, który pozwala ważyć zasadność swojego zakupu.

  8. raagoon pisze:

    Świetnie mi się to czytało po roku od wejścia do foto-netu 😉 Zupełnie jakbym czytał o sobie rok temu u Irka w sklepie 😉


    Zakładając, że sensor „FF” jest wyborem świadomym, 80% klientów przychodzących do mnie po 5D wychodzi z 6D a tydzień później dostaję pudełko czekoladek w podziękowaniu, że skorygowałem wybór.

    Wybacz Irku, że nie przyniosłem czekoladek. One tuczą .. choć są totalnie smaczne :)
    Za każdym razem jednak gdy rozmawiam ze znajomymi o sprzęcie czy potencjalnych zakupach, to wspominam Twoją wiedzę i słowa, które padły w dniu mojego zakupu.

    Pamiętam jak do dziś jak wszedłem do Ciebie i radośnie oznajmiłem, że chcę 5dmk3.

    – Irek: A po co Ci? :)

    W każdym innym miejscu zapewne by mnie to zszokowało. U was stanąłem jak wryty a wyście przedstawili jasno i trzeźwo wszystkie argumenty :)
    Nie filmuję i nie uprawiam dynamicznej fotografii a za oszczędzoną kwotę dokupiłem przecież idealny dla mnie w krajobrazie C17-40L i w końcu solidny statyw :)
    Dzięki jeszcze raz za ten dzień, w którym wyszedłem od was z 6D :)

    ps. przyniosę te czekoladki 😉

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Dziękuję za sympatyczny komentarz – czekoladki to była metafora, zdecydowanie nie powinniśmy ich jeść :)

  9. dbs pisze:

    Irku, doradź jaki model Canona wybrać 70d, 60d czy 7d. Teraz mam wysłużonego 350D.
    Czy 70d jako wyprodukowany najpóźniej będzie lepszy od 7d, który już ma kilka lat. Jestem średnio zaawansowanym amatorem. Mając aparat chcę przy okazji coś filmować ale to nie jest priorytetem. Co czytam opinie na różnych forach to zaczynam wątpić w prawdziwość wypowiedzi. Na pewno nie chcę kupować 6D czy też 5D. Wiem, że nie wykorzystam ich potencjału. Chce mieć sprzęt, którym mógłbym robić foty przez najbliższe kilka lat. Postaraj się dać za i przeciw każdemu z nich. A czy jest sens wchodzić w 50D ?

    • Ireneusz Zdrowak pisze:

      Witaj, na ten moment najlepszą opcją jest 60D, nie jest drogi a oferuje wszystko czego amator może potrzebować. 70D mimo wszystko za drogi a nie ma nic wybitnego co mogło by jasno wskazać, że warto dopłacić. Nowe opcje filmowania – niby tak, ale to i tak najlepiej załatwić oprogramowaniem magic latern w 60D. 50D to już historia, nie warto w to inwestować. 7D to aparat, który nie przyda się amatorowi, ma on specyficznego odbiorcę – zdecydowanie nie jest nim amator. Aparatu nie kupujemy – bo nowy to na dłużej starczy. Bo profesjonalny to lepszy. Kupujemy pod potrzeby, a jeśli jakiś model wyróżnia się wybitnie i stwierdzimy, że to jest to czego potrzebujemy, warto zapłacić. Jeśli analizujesz i nie wiesz co wybrać – wybierz z tych trzech najtańsza opcję, zaoszczędzisz a nic nie stracisz z ważnych dla ciebie cech użytkowych

      • MrMsk pisze:

        Brak mikroregulacji AF w 60D nie dyskwalfikuje go jako sensownego wydatku na kolejne kilka lat?

        Sam byłem zdecydowany na 60D, 70D przerasta mój budżet, a posiadany 400D mógłby już odejść na emeryturę…

        Waham się czy lepiej kupić 60D, czy zaczekać ‚niewiadomoileczasu’ na 80D z perspektywą, że 70D spadnie w mój zasięg finansowy…

        • Ireneusz Zdrowak pisze:

          Witam, osobiście nie notujemy problemów z obiektywami do 60D. Co innego do 70D niestety. Problem nieostrzenia w punkt jest mocno przekoloryzowany w sieci, w rzeczywistości nie ma on takiej skali jak się wszystkim wydaje.

          • MrMsk pisze:

            ‚do 60D’ i ‚do 70D’ oznacza obiektywy z którymi można kupić aparat, czy chodzi ogólnie o współpracę tych aparatów z obiektywami?

            Przyznam, że mnie trochę ta wiadomość uspokaja, jednak z drugiej strony niedawno kupiłem szkło canona 85mm 1.8 (jedynie nie z najniższej półki jakie narazie posiadam, bo zestaw kupowany jeszcze na studiach, przed pracą) i zgodnie z testami na Optyczne.pl podobno jakoś niedobrze wyszła współpraca tego obiektywu i 60D
            http://www.optyczne.pl/140.3-Test_aparatu-Canon_EOS_60D__U%C5%BCytkowanie_i_ergonomia.html
            Przyznajm, że nie ogarniam tego wykresu, a też niechciałbym, by szkło warte tyle, co moja standarodwa miesięczna pensja, leżało odłogiem… stąd właśnie zainteresowanie mikroregulacją…

  10. Ireneusz Zdrowak pisze:

    70D ma w naszej ocenie problem z ostrzeniem z wieloma obiektywami. Tak jak przychodzą klienci, czasem wybierają po 2-3 sztuki. Te same obiektywy potem bez problemu działają z innym egzemplarzem 70D. Z 60D problemu nie ma. Nie odnosił bym się w żadnym wypadku do testów na optycze.pl, nie nazywał bym nawet tego testami. Sugeruję posiłkować się fachową prasą zagraniczną jeśli już, lub fachowym sklepem, który bierze odpowiedzialność za produkt jaki sprzedaje.

  11. wojcias pisze:

    „Ja pisałem – jak wydajesz 8,5 tyś, to warto dołożyć te 3 do 5dm3. I to jest prawda.”

    To juz nie jest prawda. Dzis widzialem po raz kolejny juz przecene 6D Canon EOS 6D Digital SLR Camera Body (BLACK) – BRAND NEW DSLR
    Sale Price $1 099,00

    Przeceny 5Dmk3 prawie sie nie zdarzaja.

    Osobiscie tez uzywam jeszcze 6D (naprzemiennie z Sony „E”) i uwazam ze 6D to byl swietny wybor.

Możliwość komentowania jest wyłączona.